Najlepiej byłoby, gdyby psy mogły przeczekać mrozy w cieple domowego wnętrza. Jeśli jednak z różnych powodów nie jest to możliwe, warto zadbać o ich bezpieczeństwo na zewnątrz. Oto, o czym warto pamiętać:
Solidna, ocieplona buda chroniąca przed wiatrem i przeciągami.
Wnętrze budy nie powinno być zbyt obszerne, aby pies mógł ogrzać ją własnym ciałem. Jeśli zwierzak lubi — można wyłożyć ją słomą. Unikajcie koców, jeśli nie jesteście w stanie wymieniać ich codziennie — mokry koc wychładza psa zamiast go ogrzewać.
Minimum dwa razy dziennie podawajcie ciepły posiłek z dużą ilością płynów. Świetnie sprawdza się rosół z mięsa mielonego albo rozgniecione mięso z puszki wymieszane z ciepłą wodą. To dodatek do standardowej karmy. Codziennie warto dodać trochę tłuszczu — np. olej z łososia lub odrobinę smalcu rozpuszczonego w ciepłej wodzie.
Porcja jedzenia zimą powinna być większa niż zwykle — i koniecznie ciepła. Jeśli pies je suchą karmę, trzeba podać mu co najmniej dwukrotnie więcej ciepłego wywaru mięsnego. W mrozy psy piją mało, a woda szybko zamarza. Odwodnienie w niskich temperaturach jest śmiertelnie niebezpieczne.
Ruch to podstawa! Codziennie pozwólcie psu się wybiegać — poprawia to krążenie i pomaga utrzymać ciepło. Jeśli pies mieszka w kojcu, warto chociaż na pół godziny zabrać go na spacer. Gdy nie ma takiej możliwości — podawajcie więcej ciepłego mięsa lub wywaru.
Nie zabieramy psa do domu, jeśli planujemy ponownie wypuścić go na mróz. Nagła zmiana temperatury osłabia odporność i może prowadzić do choroby. Jeśli pies trafi do domu, nie powinien wracać do kojca aż do marca/kwietnia.
Psy potrafią przetrwać mrozy na zewnątrz — towarzyszyły ludziom nawet tam, gdzie temperatury spadają do -60°C — ale tylko wtedy, gdy są dobrze odżywione i mają gęstą zimową sierść.